Pomoc dla Pana Mirosława Śmiejczaka

0

Do naszej redakcji napisał Pan Mirosław, który zmaga się z ciężką chorobą- stwardnienie rozsiane i neurobolerioza. Pan Mirek prosi o pomoc by mógł żyć w godnych warunkach. Nie bądźmy obojętni, zróbmy wszystko co w naszej mocy aby los się do niego uśmiechnął.

Cześć! Mam na imię Mirek, mam 38 lat. Kiedyś byłem pełnym życia, energii i szczęśliwym facetem. Miałem pracę. Sam o siebie dbałem i sam decydowałem o swoim życiu. Niestety moje szczęście skończyło się pewnego feralnego dnia. Zostałem ugryziony. Jeden mały owad zmienił moje życie. Każdy kolejny dzień stał się walką. Nie znałem konsekwencji tego ugryzienia. Lekarz stwierdził, że antybiotyk nie jest potrzebny. Był. Po kilku latach idąc ulicą moje nogi odmówiły posłuszeństwa, trzęsły się jak z waty. Zbagatelizowałem to. Bałem się. Moje problemy zaczęli zauważać moi bliscy. To oni zmotywowali mnie do badań. Wyrok był dość okrutny – stwardnienie rozsiane i neurobolerioza. Rodzina nie pozwoliła mi na chwilę załamania. Przestałem jeździć w góry, nie odwiedziłem morza, przestałem wstawać z łóżka. Ręce również odmówiły mi posłuszeństwa, jeżdżenie na wózku stało się tak bardzo odległe. Nawet tego nie mogłem. Kilkanaście odwiedzonych szpitali, rehabilitacje, drogie leki-wszystko na nic. Pogodziłem się z tym, że nie zwiedzę nowych zakątków świata, że nie poznam miejsc, do których kiedyś obiecałem sobie pojechać. Pogodziłem się nawet z tym, że nie jestem w stanie sam zjeść. Wymagam opieki 24h/7, potrzebuję pomocy w każdej czynności, którą chcę, bądź muszę wykonać. Opiekuje się mną moja 75 letnia mama, wraz z moją siostrą, która stara się zapewnić mi wszystko, czego potrzebuję. Niestety nie wszystko może mi zapewnić. W domu, w którym mieszkam nie ma łazienki, ani toalety, nie ma pieca centralnego, co za tym idzie, nie ma ciepłej wody. Moja mama codziennie pali w 3 piecach kaflowych. Moją kąpiel utrudnia brak łazienki, a załatwianie potrzeb fizjologicznych brak toalety. Wysokie progi są utrudnieniem, by przewieźć i mnie na wózku z pokoju do pokoju. W mieszkaniu prócz mnie i mojej mamy mieszka wilgoć. Dzielimy z nią swoje cztery kąty. Moim marzeniem jest żyć w warunkach, które ułatwiłyby życie nie tyle mi, co osobom które się mną opiekują, by opieka nade mną była jak najmniejszym wysiłkiem.

Comments

comments

Udostępnij.

Comments are closed.