Szalona zabawa w śmigus dyngus może nas sporo kosztować

0

Tradycja lanego poniedziałku wciąż jest żywa. Obecnie nie obchodzi się jej już z takim rozmachem, jak kiedyś. Dziś przede wszystkim trzeba się zastanowić nad swoimi czynami, bo nieprzemyślane oblanie kogoś wodą może zakończyć się mandatem w wysokości 500 zł, a w przypadku naruszenia nietykalności cielesnej nawet rokiem pozbawienia wolności. „Za kratki” można też trafić, uszkadzając czyjeś mienie.

– Zachowania osób niewłaściwie obchodzących zwyczaje wielkanocne, a przede wszystkim „śmigus-dyngus” np. wylewanie na przechodniów z wielopiętrowych budynków nadmiernych ilości wody lub zanieczyszczeń oraz rzucanie z wiaduktów na przejeżdżające samochody worków foliowych, wypełnionych wodą, powodować mogą naruszenie nietykalności cielesnej, uszkodzenie ciała, zniszczenie mienia lub naruszenie miru domowego, podczas bezprawnego wtargnięcia do mieszkania bez zgody właściciela. Sprawcy w wyniku swojego nieodpowiedzialnego zachowania mogą ponieść odpowiedzialność karną za naruszenie przepisów – informują policjanci.

Rodzice w tym dniu powinni zwrócić szczególną uwagę na swoje pociechy, bo to oni będą odpowiadać za ich czyny. Warto też sprawdzić, czy dziecko nie bawi się na ulicy, stwarzając w ten sposób niebezpieczeństwo, dla jego samego, jak i całego ruchu drogowego. Na baczności jednak przede wszystkim powinni się mieć chuligani i amatorzy zbiorowego oblewania. Policjanci z pewnością nie przejdą obok ich zachowania obojętnie.

Jeszcze kilkanaście lat temu w lany poniedziałek przez wioski, a nawet miasta płynął niemalże strumień wody. Natomiast starsze roczniki przypominają, że kobiety chciały w tym dniu być całe mokre, bo oznaczało to, że mają powodzenie wśród panów. Dziś „śmigus dyngus” to raczej okazja do delikatnego oblania najbliższych i nie jest to wynik tylko aspektów prawnych.

– Pamiętam lata, gdy młodzież z wiadrami wody pojawiała się na wsi i w mieście, a każdy omijał ją szerokim łukiem. Z czasem jednak tradycja ta zaczęła, może nie tyle zanikać, co przeobrażać się w bardziej „subtelną” wersję. Myślę, że ludziom po prostu przestało się podobać takie uporczywe oblewanie. Chcą też po prostu w spokoju iść do kościoła – mówi 54 – letnia Jolanta z Lubina, którą zapytaliśmy o tradycję, związaną z lanym poniedziałkiem.

Comments

comments

Udostępnij.

Comments are closed.