Skazany milicjant w końcu trafi do więzienia

0

Jan M., były wicekomendant, 25 maja zostanie umieszczony w Zakładzie Karnym nr 2 w Łodzi. W placówce tej funkcjonuje bowiem oddział szpitalny, w którym ze względu na zły stan zdrowia, będzie przebywał. Jest on prawomocnym wyrokiem skazany na 3,5 roku pozbawienia wolności, w związku ze Zbrodnią Lubińską. Od lat skutecznie udawało mu się uniknąć kary.

31 sierpnia 1982 roku wielu lubinian zdecydowało się wesprzeć Solidarność (w nielegalnych ulotkach zachęcała ona do wzięcia udziału we wspólnej manifestacji). 2000 osób zebrało się w centrum miasta. Zgromadzeni śpiewali pieśni patriotyczne, układali krzyże z kwiatów i krzyczeli: „Uwolnić Lecha”, a zamknąć Wojciecha”. Nikt najprawdopodobniej nie spodziewał się, że z pozoru spokojna demonstracja przerodzi się w tragiczne wydarzenie, o którym pamiętać będą całe pokolenia. W momencie, kiedy ludzie zaczęli się rozchodzić, milicjanci wystrzelili w nich gaz łzawiący. Manifestanci chowali się w bocznych uliczkach. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy milicja użyła ostrej amunicji. Zginęli wówczas Andrzej Trajkowski – osierocił czworo dzieci i kawaler Mieczysław Poźniak. Trzecią ofiarą Zbrodni Lubińskiej był żonaty Michał Adamowicz. Lubiński fotograf Krzysztof Raczkowiak wykonał słynne zdjęcie, obrazujące kilku biegnących mężczyzn, którzy jednocześnie przenoszą nieprzytomnego, rannego w głowę Michała Adamowicza.

W związku ze Zbrodnią Lubińską oskarżonych było w sumie siedmiu funkcjonariuszy MO. Czterem udało się uniknąć wymiaru sprawiedliwości, bo objęła ich amnestia. Najdłużej w więzieniu miał pozostać Jan M., ale mimo, że już 17 lipca 2007 roku został skazany na 3,5 roku więzienia, tłumacząc się złym stanem zdrowia, wciąż pozostawał na wolności. 27 kwietnia br. miał rozpocząć odbywanie kary pozbawienia wolności we Wrocławiu, ale i tym razem do niego nie trafił. Okazało się, że musi zostać umieszczony w oddziale szpitalnym. Dlatego też 25 maja, ostatecznie, rozpocznie odbywanie wyroku w Łodzi.

Comments

comments

Udostępnij.

Comments are closed.