Praca społeczna zamiast więzienia

0

23 – letni Paweł K. oskarżony o uderzenie metalowym przedmiotem trzymiesięczną dziewczynkę i jej mamę nie zostanie umieszczony w zakładzie karnym. Ze względu, że czyny te dokonał nieumyślnie sąd postanowił dać mu szansę i ustalił karę o charakterze wolnościowym, a także nawiązkę w postaci 2000 zł dla dziecka i 500 zł dla kobiety. W sprawie istotne jest to, że to pokrzywdzona wraz z dzieckiem i bratem skazanego przyszli ósmego sierpnia 2015 roku do jego mieszkania. Doszło wtedy do tragicznej w skutkach kłótni pomiędzy mężczyznami. Wyrok ogłoszony w minioną środę, 16 listopada  jest nieprawomocny.

Jak tłumaczył przewodniczący składu orzekającego sędzia Marcin Frankowicz , podczas ogłoszenia wyraku, w ocenie sądu okoliczności i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości. Przyjął on jednak inny przebieg wydarzeń niż oskarżyciel publiczny. Uznał bowiem, że pokrzywdzona w pewnym momencie weszła z córką pomiędzy dwóch bijących się mężczyzn i w tym momencie doszło do uderzenia dziewczynki i jej mamy. Ponadto sąd analizując całość zachowania oskarżonego, które miało charakter dynamiczny, doszedł do wniosku, że nie miał on zamiaru spowodowania ciężkich obrażeń u pokrzywdzonych. Na korzyść Pawła K. świadczy także jego dotychczasowa postawa, jak i praca w hospicjum. Wymiar sprawiedliwości uznał więc, że jest to osoba wartościowa. Bierze pod uwagę również to, że prowodyrem zdarzenia był brat 23-latka.

Sąd wymierzył Pawłowi K.  karę dwóch lat ograniczenia wolności, z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne, w wymiarze 30 h miesięcznie. Wlicza się w nią okres zatrzymania i tymczasowego aresztowania. Przyjmując jeden dzień rzeczywistego pozbawienia wolności za równoważne dwóm dniom orzeczonej kary ograniczenia wolności. Oskarżony zapłaci także wspomniane „nawiązki” poszkodowanym oraz 300 zł za koszty sądowe.

 Prokuratura Rejonowa w Głogowie uznała, że Paweł. K. działał umyślnie, dlatego też uważała, że powinno mu się wymierzyć karę czterech lat więzienia. Nie wiadomo więc, czy nie dojdzie do apelacji, jak tłumaczy prokurator Sebastian Kluczyński z Prokuratury Rejonowej w Głogowie decyzja na te temat zostanie podjęta po zapoznaniu się prokuratury z pisemnym uzasadnieniem wyroku.

Sam oskarżony cieszy się z danej mu szansy. Po ogłoszeniu wyroku mówił, że będzie chciał ją wykorzystać.

O sprawie głośno jest od dłuższego czasu. Do tragicznego zdarzenia doszło ósmego sierpnia 2015 roku przy ulicy Małomickiej w Lubinie. Najbardziej ucierpiała w nim trzymiesięczna Nikola. Oskarżony chciał uderzyć metalowym  prętem od anteny swojego brata, ale cios trafił w niemowlaka i jego matkę. Spowodowało to obrażenia w postaci wgniecenia kości potylicznej i silnego krwawienia śródmózgowego u dziewczynki, a w konsekwencji  ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu. Jej życie było zagrożone, ale lekarzom udało się ją uratować. Matka doznała znacznie mniejszych obrażeń.

Comments

comments

Udostępnij.

Zostaw komentarz