Po raz kolejny śmietnisku powiedzieli NIE!

0

Wczoraj, w godzinach wieczornych, w świetlicy wiejskiej w Miroszowicach odbyło się zebranie, podczas którego mieszkańcy regionu kolejny raz wyrazili swój protest przeciwko gromadzeniu odpadów na terenie działek w Kłopotowie. Nie zgadzają się też na instalację pirolizy, którą w ramach kompromisu proponuje firma R-Power Polska, magazynująca śmieci. Adam Myrda, starosta lubiński podczas spotkania przekonywał, że śmietnisko w końcu przestanie istnieć. Zebrane osoby żarliwie dyskutowały także na temat jego legalności. Komenda Powiatowa w Lubinie prowadzi też śledztwo w sprawie o przestępstwo przeciwko środowisku, polegające na nieodpowiednim postępowaniu z odpadami w okresie od marca do października 2015 roku. Nadzoruje je Prokuratura Rejonowa w Głogowie.

– Odnosimy wrażenie, że to firma rządzi w regionie, a nie samorządowcy. Wiele organów działa tak, jakby chciały, a nie mogły – mówił podczas zebrania Aleksnader Kosior, mieszkaniec Miroszowic.

Pana Aleksandra podobnie, jak innych mieszkańców interesuje konkret, czyli likwidacja śmietniska. Ich postawa nie dziwi, mają już dosyć unoszącego się w okolicy smrodu, a po dwóch pożarach w lipcu 2015 roku i sierpniu 2016 roku o pirolizie nie chcą już nawet słyszeć. Niektórzy z nich domniemają nawet, że to przedsiębiorstwo się do nich przyczyniło. Robert Sacewicz, dyrektor generalny firmy R-Power Polska odpierał te zarzuty, tłumacząc, że sam to bardzo przeżył, a podczas akcji gaśniczej pracował niemalże 24h na dobę.

– Nie możemy uzyskać zgody na pirolizę, tymczasem stosuje się ją w centrum Wiednia. W ten sposób odpady zamieniane są na energię, którą można wykorzystać – tłumaczy Robert Sacewicz.
Dyrektor R – Power Polska nie zgadza się też z zarzutami, że spółka działa nielegalnie. Według niego decyzja starosty lubińskiego o cofnięciu zbierania odpadów została podważona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Kierowniczka Referatu Ochrony Środowiska w Starostwie Powiatowym w Lubinie Ewelina Ligęza zaprzecza jednak tej opinii.

– Spółka nie dostosowywała się do żadnych wezwań starostwa w zakresie postępowania zgodnie z wydanym zezwoleniem. Zostało ono więc cofnięte – tłumaczy Ewelina Ligęza. – Mówienie, że SKO zgodziło się na decyzję wnoszącą odwołanie jest nieprawdą, dlatego, że nie wydało ono decyzji uchylającej, tylko postanowienie o niedopuszczalności wniesienia odwołania, ze względu na to, że decyzja nie była doręczona prawidłowo. Wysłaliśmy bowiem ją na adres spółki w Kłopotowie. Ze względu, że nie było zarządu, dostosowaliśmy się do postanowienia SKO i wysłaliśmy ją pełnomocnikowi. On ją odebrał , w związku z czym z dniem 21 czerwca 2016 roku stała się ona prawomocna.

Starosta lubiński tłumaczy zaś, że ze spółką nie można się skontaktować od wielu miesięcy. Nie ma bowiem zarządu i pełnomocnika. – Nie są odbierane pisma i realizowane decyzje wydane przez starostę – mówi Adam Myrda.

Starostwo powiatowe w Lubinie wydało decyzję o postawieniu znaków, ograniczających wjazd na teren śmietniska samochodów ciężarowych powyżej 3,5 tony. Adam Myrda przekonuje jednak, że doprowadzi do tego, że już żaden transport tam nie wjedzie. Ponadto starosta powiatu lubińskiego wystąpił do Sądu Rejestrowego we Wrocławiu o ustanowienie dla spółki kuratora w celu powołania zarządu. Dzięki czemu będzie miała ona organy do reprezentacji, których w tej chwili nie ma. Okazuje się jednak, że już na pierwszej rozprawie, jaka odbędzie się 17 listopada o godzinie 13:30 zostanie wyłoniony nie kurator, a likwidatora spółki . To też oznacza, że jeżeli firma nie uprzątnie śmieci, koszty likwidacji odpadów i tak zostaną poniesione z majątku spółki.

Natomiast, jak już wspominaliśmy Prokuratura Rejonowa w Głogowie nadzoruje prowadzone przez KPP w Lubinie śledztwo w sprawie o przestępstwo przeciwko środowisku, polegające na nieodpowiednim postępowaniu z odpadami w okresie od marca do października 2015 roku w miejscowości Kłopotów. W toku sprawy dwóm osobom postawiono zarzuty. Ze względu na przekroczenie standardów jakości gleb, które stwierdził Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu powiat lubiński będzie się starał o rozszerzenie śledztwa o kolejne okresy.

– W oparciu o wcześniejsze kontrole WIOŚ wymierzył spółce karę jeszcze w 2013 r. w wysokości ponad 20 tys. zł. Została ona odroczona na wniosek zakładu na trzy lata. Miał on utwardzić teren, wybudować boksy i ująć wody odpadowe w separatory. To wszystko nie zostało zrealizowane. W związku z tym, kara była do zapłaty z odsetkami – mówi Łucja Strzelec, kierownik delegatury w WIOŚ w Legnicy.

Kolejną karę w wysokości 70 tys. zł WIOŚ wymierzył przedsiębiorstwu w 2015 roku. Odwołał się od niej pełnomocnik spółki. Sprawa została skierowana do Generalnego Inspektora Ochrony Środowiska i jest wciąż w toku ze względu na brak organów zarządzających. Łucja Strzelec tłumaczyła ponadto, że działki w Kłopotowie, gdzie gromadzone są śmieci to miejsca przeznaczone na zbieranie i przetwarzanie odpadów oraz okresowe magazynowanie, a nie składowiska.

Śmietnisko w Kłopotowie przysparza więc wielu problemów zarówno włodarzom, jak i mieszkańcom. Ci ostatni nie chcą jednak już słyszeć kolejnych prawnych wywodów. Liczą, że w końcu śmietnisko zniknie. Jak mówili w poniedziałek „trzymają za słowo” starostę Adama Myrdę, bo obiecał on, że problem w końcu zostanie rozwiązany. Dla dobry wszystkich, będzie chyba najlepiej jak stanie się to w najbliższej przyszłości.

Comments

comments

Udostępnij.

Zostaw komentarz