Jan Wyżykowski – wielki odkrywca i wspaniały człowiek

0

– Z radością i satysfakcją wracam do Sieroszowic. Coś w tym jest ciepłego –ilekroć tu przyjeżdżam szukam śladów męża. On tu ciągle przyjeżdżał. W Warszawie był gościem, a ponieważ jest tutaj też jego najbliższy współpracownik Andrzej Rydzewski, wspominamy: czy tutaj się zatrzymywali, coś robili…? – mówi Kazimiera Wyżykowska, wdowa po wielkim odkrywcy Janie Wyżykowskim.

Dzisiaj pod obeliskiem w Sieroszowicach oficjele z Dolnego Śląska, przedstawiciele KGHM Polska Miedź S.A. i inni oddali hołd Janowi Wyżykowskiemu, który 23 marca 1957 roku odkrył złoża miedzi. Wśród zgromadzonych gości nie zabrakło wspomnianej już wdowy po wielkim odkrywcy, Kazimiery Wyżykowskiej, ale także jego współpracowników. Była także córka i wnuki.

Jan Wyżykowski słynął ze swego uporu i pracy. To dzięki nim, mimo przeciwności losu, dokonał wielkiego odkrycia. Był wspaniałym człowiekiem i dobrym szefem, co wspominano w dzisiejszych rozmowach.
– Mąż miał ogromne konflikty w instytucie w Warszawie. Przyjeżdżał więc tutaj, jak do domu, do swojej mamy. Zawsze wracał z taką satysfakcją, że jest doceniany i zrozumiany. Był generalnie niepowtarzalnym człowiekiem, takiego już nie ma – mówi Kazimiera Wyżykowska.

Natomiast Grzegorz Duszak, wnuk Jana Wyżykowskiego dziadka zna z rodzinnych wspomnień, ale coś po nim odziedziczył.

– Zająłem się muzyką, czyli tym, z czego dziadek jest trochę mniej znany. Był on bowiem klasycznym tenorem, ale z powodu choroby w pewnym momencie przestał śpiewać. Dziadka niestety nie mogłem poznać, bo zmarł dość wcześnie. Znam go z opowieści. O byciu wnukiem wielkiego stwórcy mogę powiedzieć to, że mam w rodzinie przykład osoby, która przez ciężką pracę i upór osiągnęła coś wielkiego i to jest dla mnie ta kluczowa i ważna sprawa. Pozwala mi w swojej dziedzinie życia bezwzględnie dążyć do celu i nie zwracać uwagi na to, że wszyscy mówią mi: proszę pana, ale jazz to nie jest muzyka, która się sprzedaje – mówi – Grzegorz Duszak.

Andrzej Rydzewski, bliski współpracownik odkrywcy z sentymentem wspomina lata współpracy z Janem Wyżykowskim. Zwrócił uwagę na mundury dzisiejszych górników, bo jak mówi, kiedyś nie było na nie pieniędzy.

– Sieroszowice wyryły się w pamięci wszystkich ludzi, którzy znają historię polskiej miedzi – mówi Andrzej Rydzewski. – W 1956 roku Jan Wyżykowski wybrał mnie spośród młodych geologów do kontynuowania badań jego pracowni, która w tym czasie rozwijała się. Bardzo się lubiliśmy. Skały miedziowe, okrywające miedź, badaliśmy szczegółowo w szybkim tempie. Przez dwa lata zostały wykonane 24 otwory wiertnicze i Sieroszowice były tym pierwszym, gdzie znaleziono złoża – mówi Andrzej Rydzewski, geolog z Państwowego Instytutu Geologicznego, który opracowywał pierwszą dokumentację geologiczną złoża rud miedzi w Zagłębiu Miedziowym.

Mieczysław Bury zaś wspomina, że radość z odkrycia miedzi owszem była, ale chyba nie tak ogromna, jak później.

– Cieszyliśmy się ze znalezienia miedzi, ale niespecjalnie, dopiero później wszystko się rozkręciło – Mieczysław Bury.

Comments

comments

Udostępnij.

Zostaw komentarz